7 Nawyków Dobrego Żywienia

by kerel on 26 listopada 2009

Fat Man with Toddler
Image by Kim Scarborough via Flickr

Chciałbym w tym miejscu napisać o czymś co jest dla mnie ważne, a niezupełnie związane z tematyką tego blogu (zmienię chyba jego tytuł, bo zbyt mocno będę odbiegał). Temat związany jest z szeroko pojętym tematem dietetyki i odchudzania.

Dlaczego to dla mnie takie ważne? Ano dlatego, że sam mam z tym na co dzień do czynienia – zarówno w przypadku samej mojej czcigodnej osoby, jak i moich znajomych, którym nie raz nie dwa tłumaczyłem pewne zawiłości sztuki żywienia, na tyle na ile byłem w stanie.

Nie ma chyba drugiej takiej dziedziny jak dietetyka/odchudzanie, gdzie mielibyśmy do czynienia z takim ogromem wzajemnie wykluczających się informacji, przeróżnych systemów żywieniowych, z których 95% to zwykła bzdura a kolejne 4% powtarzanie tego co już było pod inną nazwą, po to by wykreować wrażenie „nowości”.

Najbardziej powszechną reakcją „człowieka poczciwego” na cały ten jazgot, jest stwierdzenie: „skoro każdy mówi co innego, to znaczy, że nikt nic nie wie” bądź też zaczyna Ci się wydawać, że dla zrozumienia tej naukowej gadaniny musiałbyś skończyć doktorat z biotechnologiii żywienia.

Kończy się to odrzuceniem wszystkiego hurtem jako niepotrzebne bzdury i powrotem do starego sprawdzonego „chłopskiego” żywienia.

A jeśli już chcemy schudnąć przechodzimy dobrego liczenia i ograniczania kalorii, który nie daje nic oprócz chwilowego uspokojenia sumienia i trudności z zaśnięciem o pustym żołądku. A w dalszym rzędzie powoduje spowolnienie metabolizmu, osłabienie organizmu i nieuchronnie starego dobrego efektu jojo – często z bonusem w postaci paru dodatkowych kilogramów:) Innymi słowy, kończymy gorzej niż zaczynaliśmy….

Tak więc w czym rzecz? Dlaczego przy przemyśle odżywkowym rozwijającym się w tempie kosmicznym i wprost proporcjonalnie do wzrostu liczby magicznych diet i zagęszczenia występowania tzw. guru żywieniowych, przeciętny człowiek jest coraz grubszy? Mogę tylko zgadywać, że komuś bardzo zależy na tym,byśmy kupowali coraz to nowsze „sytemy dietetyczne” i zapychali się nikomu niepotrzebnymi „suplementami” i „odżywkami” (oczywiście broń boże nie mówię, że WSZYSTKIE suplementy i odżywki są „złe”). To czy nam to pomoże, czy wręcz zaszkodzi (!) schodzi na dalszy plan. Liczą się pieniądze i kolorowe pudełeczka.

Oto kilka zasad, które spełnione pomogą praktycznie każdemu, kto w tej chwili ich nie zna i nie stosuje

Jakie to proste zasady?

1/ Jedz posiłki w odstępach 2-3 godzinnych, niezależnie od sytuacji. Powienieneś spożywać 5-8posiłków na dobę.

2/ Pilnuj, aby Twoje posiłki były pełnowartościowe ( zawierające wszsytkie podstawoweaminokwasy i bogate w chude białka).

3/ Do każdego posiłku podjadaj owoce i/lub warzywa

4/ Upewnij się, że większość spożywanych przez Ciebie węglowodanów pochodzi z owoców i warzyw. Wyjątkiem są te spożywane podczas i po zaraz po treningu (to dotyczy oczywiście tylko tych, którzy coś robią).* Ziemniaczki, białe pieczywo, jajeczny makaron, zwykły ryż – won.

5/ Upewnij się, że 25 – 35% wartości energetycznej jaką spożywasz pochodzi z tłuszczów, przy

czym pośród nich powinno być tyle samo tłuszczów nasyconych (np. zwierzęcych),

jednonienasyconych (np. olej z oliwek) oraz wielonienasyconych (np. olej z siemienia lnianego,

olej z łososia, tran).

6/ Pij jedynie niekaloryczne napoje, ze wskazaniem na wodę i zieloną herbatę (fanty, cole, mirindy

– won)

7/ Jedź głównie pełne posiłki (wyjątkiem drinki energetyczne wypijane podczas i po treningu*).

I tyle….

Jeśli do tego dodasz trochę ruchu, i wytrwasz miesiąc, nie uwierzysz co się stanie… A co z liczeniem kalorii, skomplikowanymi systemami „przesuwania kalorii”, dietami wysokowęglowodanowymi, niskoweglowodanowymi i wysokobioałkowymi, nisko i wysokotłuszowymi? Ano tyle, że jak zwykle na samym końcu zatriumfuje stary dobry zdrowy rozsądek poparty solidnymi badaniami naukowymi. Amen.

Zasady które podałem powyżej, same w sobie, w czasie jednego miesiąca sprawią, że każdy poczuje się najzwyczajniej w świecie LEPIEJ. Tkanka tłuszczowa zacznie spadać a jednocześnie – po wprowadzeniu treningu oporowego ( z ciężarami lub własnym ciałem) i aerobowego – zacznie przyrastać Twoja masa mięśniowa. Przy dużej dysproporcji

tkanki tłuszczowej do mięśniowej, powinieneś tracić ok. 1,5-2 kg co miesiąc… I mówimy tu o stabilnym i trwałym zrzuceni tkanki tłuszczowej BEZ EFEKTU JOJO.

Nie jest wielką sztuką przy zastosowaniu bardzo restrykcyjnych diet niskoweglowodanowych (typu Kwaśniewskiego/Atkinsa), zrzucić nawet do 10 kg w miesiąc, ale a/ będziemy spalać tkankę tłuszczową jednocześnie z mięśniową (w proporcji ok. 70-30), przez co bardzo szybko doprowadzimy do wycieńczenia organizmu ( na Boga – przecież nam chodzi o to żeby się czuć prawda? A nie słaniać z wycieńczenia. Co Ci po utracie wagi, jeśli w końcu osłabisz sobie system odpornościowy i trafisz do szpitala?).

To tyle kazań i słowa na niedzielę (cholera chyba jest wtorek).

Pozdrawiam

I recommend you this fantastic new Drake Album titled So Far Gone. You won’t put it on the shelf for another month buddy.

JJ

Leave a Comment

Next post: